
Pora na podsumowanie tego zakończonego dla Energii Czarnych Słupsk sezonu. Przypomnę na wstępie jakie miejsca zajmowaliśmy po rundzie Play-Off i po sezonie zasadniczym od czasu kiedy awansowaliśmy do ekstraklasy:
• 1999/2000 – 8. miejsce po play-off (5. miejsce po rundzie zasadniczej)
• 2000/2001 – 8. miejsce po play-off (7. miejsce po rundzie zasadniczej)
• 2001/2002 – 10. miejsce (9. miejsce po rundzie zasadniczej)
• 2002/2003 – 7. miejsce (7. miejsce po rundzie zasadniczej)
• 2003/2004 – 9. miejsce
• 2004/2005 – 9. miejsce
• 2005/2006 – 3. miejsce i brązowy medal
• 2006/2007 - 5. miejsce (5. po rundzie zasadniczej)
• 2007/2008 - 11. miejsce
• 2008/2009 - 4. miejsce (6. po rundzie zasadniczej)
• 2009/2010 - 8. miejsce
W jedenastu rozegranych sezonach w ekstraklasie siedem razy udało nam się awansować do fazy Play-Off. Największy sukces to z pewnością sezon 2005/2006, w którym zdobylismy brąz oraz rozgrywki w sezonie 2008/2009, gdzie drugi raz w historii dostaliśmy się do półfinałów. Nie udało się jednak tego sezonu zakończyć zdobyciem medalu. Mimo to, czwarte miejsce to i tak sukces.
Warte podkreślenia jest też to, że spośród drużyn, które występują obecnie w PLK, jedynie Trefl Sopot i Anwil Włocławek mogą poszczycić się dłuższym nieprzerwanym stażem w ekstraklasie niż Czarni.
Wracamy teraz do sezonu, który właśnie się dla nas zakończył.
Według strony www.energa-czarni.pl od 12 czerwca 2009 roku było wiadome, że Igors Miglinieks będzie naszym trenerem. Dopiero pod koniec lipca przybył do Słupska, aby podpisać kontrakt i przedstawić konkretniej swoją wizję pracy. Na pierwszy rzut oka ten transfer wydawał się na tyle dobry, że nie spodziewano się w Słupsku tęsknoty za poprzednim trenerem - Gasperem Okornem. Miał doświadczenie w podobnych, wydawać się mogło, realiach na Łotwie i na Ukrainie oraz w nieco słabszej lidzie Cypryjskiej. Nazwisko Miglinieks przewijało się przez Słupsk od dwóch sezonów. Asystentem Igorsa został Adomaitis.
Przedłużono kontakt ze Sroką i Mantasem. Podpisano Przybyszewskiego, Żurawskiego i Sulowskiego. Potem przyszła pora na Jelesijevicia, Joyca i Rolanda Clarka. Transfery nie zapowiadały się szczególnie, ale powodów do paniki nie było. Zarówno Clark jak i Dru grali w podobnych ligach i zwyczajnie zaufano im, ich umiejętnością oraz temu, że dadzą sobie radę w polskich realiach. Statystycznie Joyce i Clark prezentowali się ciekawie. Moje największe nadzieje pokładałem w Clarku.
Przyszła pora na pierwsze sparingi i turnieje. Osobiście udałem się do Inowrocławia, aby zobaczyć czego można się spodziewać po tych zawodnikach. Wystarczył mi ten turniej, by dojść do wniosku, że Dru Joyce nie pasuje do koncepcji trenera. Chęci może i miał, ale wykonanie już było gorsze. Oddawał sporo rzutów. Przy tym był niemiłosiernie blokowany z racji tego, że ma tylko 180 cm i ma bardzo wątłą budowę ciała. To, moim zdaniem, dyskwalifikowało go z gry w fizycznej PLK. Roland Clark natomiast przeplatał występy dobrymi i beznadziejnymi. Zarówno w sparingach, jak i potem w lidze. Nie mógł odnaleźć swojego miejsca na boisku. Ma 195 cm, ale mimo to miał inklinację do gry jako zawodnik z pozycji 3 czy nawet 4. Przypomnę, że Clark był jednak ściągany jako główna opcja w ataku. Jako rzucający obrońca.
Nemanja Jelesijevic.
W jego przypadku nie trzeba było czekać, aż wyjdzie na parkiet, żeby stwierdzić porażkę tego transferu. Powolny, ociężały… mógłby konkurować w kategorii koszykarskich wynalazków takich jak np. Gintaras Stulga.
Po kilku sparingach pojawił się wśród kibiców niepokój, czy ta drużyna podoła wyzwaniu? Ku uciesze fanów udało się pozbyć Jelesijevicia z zespołu. W jego miejsce doszedł na testy Dalibor Djapa, a niebawem kontrakt do końca sezonu podpisali Alex Harris i Chris Daniels.
Te zmiany pozwoliły mieć nadzieje, że sezon będzie jednak w porządku. W końcu Harris i Daniels to zawodnicy, którzy w sezonie poprzednim grali pierwsze skrzypce w drużynie wice mistrza polski!
Dawid Przybyszewski, Wojtek Żurawski, Marcin Sroka, Jacek Sulowski, Mantas Cesnauskis, Roland Clark, Dru Joyce, Alex Harris, Chris Daniels, Dalibor Djapa, Hubert Pabian i Patryk Przyborowski. Takim składem zaczynamy walkę w nowym sezonie PLK.
I runda PLK to 5 wygranych i 8 porażek. Fatalna runda. Fatalny styl, fatalna atmosfera wokół drużyny. Zrobiło się baaardzo nieciekawie. Po kilku meczach pożegnano się z Joycem i ściągnięto z Prokomu Tyrona Brazeltona. Zmiana zdecydowanie na plus mimo tego, że Taj często stylem gry przypominał tak nie lubianego w Słupsku Jaya Straighta. Momentami zbyt egoistyczna gra. Mimo tego mankamentu, na tle zespołu Taj się wyróżniał i pociągnął naszą grę nieco w drugiej rundzie. Ze Zgorzelca wraca do Słupska Paweł Leończyk, który jak się potem okazuje, miał statystycznie bardzo udany sezon w Czarnych. Szkoda, że Pawła nie było od początku w Słupsku. Może wtedy skład by wyglądał też nieco inaczej?
Dalibor Djapa.
Przyjechał na testy, o ile pamiętam, we Wrześniu. Przywiózł do Słupska, oprócz własnych bagaży, kilkanaście kilogramów nadwagi, a formę zabrali mu chyba w izbie celnej. Mimo to, Dalibor był w Słupsku prawie do końca roku 2009. Rozegrał 12 spotkań, w których łącznie rzucił 44 punkty i zebrał 6 piłek. Dziwna sytuacja, bo od początku było widać, że nie wniesie on niczego do gry. Pieniądze wydane w błoto, bo przecież za darmo tutaj nie siedział... Mimo tak słabej rundy wierzono dalej w Miglinieksa i w tą drużynę. W to, że w tym najważniejszym momencie obudzą się ze snu i pokażą pazur, tak jak zrobiła to drużyna Okorna rok wcześniej.
II runda PLK to 7 wygranych i 6 porażek. W zasadzie oprócz serii sześciu zwycięstw z rzędu nie było w nowym roku i w nowej rundzie żadnych pozytywów. Pożegnano się z Daliborem. Krótko w Słupsku był Michał Hlebowicki, z którym potrafiono się szybciej pożegnać niż z Djapą…Światełko w tunelu zobaczyliśmy po powrocie do Słupska Chrisa Bookera. Po przygodzie z basketem na bliskim wschodzie i bankrutującą ligą na Ukrainie, Booker zdecydował się na dogranie reszty sezonu w Słupsku. Niestety, nadzieja na lepsze czasy prysła tak szybko, jak się pojawiła. Takie porażki jak w Kołobrzegu czy przegrana na własnym boisku ze Zniczem Jarosław szybko sprowadziły nas na ziemię. Wyjazd do USA Danielsa i seria porażek sprawiły, że wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej.
Dainius Adomaitis.
Dopiero na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego Miglinieks jest urlopowany i drużynę przejmuję Dainius Adomaitis. Czy to nie jest za późno przynajmniej o całą drugą rundę? W każdym razie, Ado wprowadza dużo luzu w grze i pozwala zawodnikom cieszyć się nią. Mecze inaczej się ogląda i w końcu widać zaangażowanie na boisku. Szkoda, że to dzieje się tak późno…
Pre Play-Off i Play-Off.
Niestety, sami sobie jesteśmy winni tego, że nie było nas ani w czwórce ligi przed PO, ani też nie udało się zająć miejsca pozwalającego na grę w PO chociażby z Polpharmą.
O Play-Off przychodzi nam bić się z zespołem z Poznania. Byłem pewny, że wygramy tą rywalizacje 2:0. Tak też się stało, ale w końcówce pierwszego meczu w Słupsku kontuzji doznał Brazelton. Wprowadziło to pewien niepokój, bo Taj zerwał wiązadła i nie mógł już grać do końca rozgrywek. Mimo tej starty poradziliśmy sobie dość łatwo. Przed meczem było widać mobilizację u każdego zawodnika. Wspierali się i motywowali na rozgrzewce. Brylował w tym Booker. Takie widoki naprawdę wywoływały żal, że ten sezon przecież zaraz się skończy…
W Play-Off szans mieć nie mogliśmy. Straciliśmy Tyrona, a w drugim meczu w Poznaniu złamania nadgarstka doznał Sroka. Z takimi lukami w kadrze ciężko było stawiać opór drużynie, która była wśród ośmiu najlepszych zespołów starego kontynentu. Szybkie 3:0 i sezon 2009/2010 został zakończony. Energa Czarni Słupsk na ósmym miejscu.
Moim zdaniem ósma lokata jest sprawiedliwa patrząc na to w przekroju całego sezonu. Nie zasłużyliśmy niczym, aby móc grać o coś więcej niż tylko awans do Play-Off. Nie zmienią tego nawet 4 wygrane mecze pod Adomaitisem.
Co było przyczynkiem takiego a nie innego sezonu? Moim zdaniem przyczyn było kilka. Najważniejsza z nich to brak szybkiej reakcji na wydarzenia ligowe i postawę kilku zawodników.
Polacy.
Niewiarygodne jest to, że w tekście, który tu zamieszczam nie wspominam prawie w ogóle o polskiej części drużyny. Oprócz Leona nikt z polskiego składu nie zasłużył na słowa uznania. Żurawski, Przybyszewski i Sulowski to zawodnicy, którzy nie powinni nigdy trafić do Słupska. Ba! Uważam nawet, że gdyby nie to, że trafili oni do nas, to sezon pewnie zaczynaliby w zespołach pierwszoligowych, bądź w drużynach z góry skazanych na walkę o utrzymanie w PLK.
Marcin Sroka.
Z całym szacunkiem dla Marcina, ale mam nadzieje, że to był jego ostatni sezon w Słupsku. Jego osoba wywoływała spore kontrowersje nie tylko u kibiców Czarnych, ale także była zalążkiem takiej a nie innej atmosfery w zespole. Szacunek dla Marcina za nastawienie do spotkań derbowych z Koszalinem, ale nie jest to koszykarz mogący poprowadzić Czarnych wyżej niż obecnie. Dlatego też, życzę Marcinowi jak najlepiej, ale poza drużyną Czarnych.
Transfery.
Chris Booker, Chris Daniels, Alex Harris, Tyrone Brazelton i Mantas Cesnauskis. To spory kapitał jak na PLK. Jak z tego korzystać pokazał Adomaitis. Jestem pewny, że gdyby ci zagraniczni koszykarze, i między innymi Paweł Leończyk, zaczynali sezon w Słupsku bylibyśmy teraz w całkiem innej sytuacji.
Nie trafia do mnie argumentacja, że nie było nas stać na to, aby przedłużyć umowy Leona i Bookera ubiegłego lata. Nie wiem czemu zrobiono tak jak zrobiono. Zresztą, jest to praktyka już nie raz stosowana. Tak naprawdę nie oszczędziliśmy w zasadzie niczego takim działaniem.
Jelesijević był w Słupsku miesiąc, za który trzeba było przecież płacić. Dalibor Djapa był w Słupsku na testach cztery miesiące, za które też trzeba było zapłacić. W międzyczasie przyjechał Michał Hlebowicki. Wątpię też w to, że agenci tych graczy zupełnie za darmo szukali im nowych miejsc pracy. Jestem przekonany, że gdybyśmy podpisali w sierpniu czy we wrześniu Leona i Bookera, a darowali sobie przygody z takimi panami jak Nemanja, Dalibor, Hlebowicki i Żurawski, finansowo wyszłoby zapewne na to samo.
Należy dodać, że w całym tym zamieszaniu klub bardzo wiele stracił w oczach własnych kibiców (co było widac po frekwencji na meczach) oraz innych sympatyków koszykówki w kraju. Dobra opinia to rzecz bezcenna i ciężka do odzyskania.
Dyrektor Sportowy.
Brak takiej funkcji w Klubie wychodzi nam bokiem. W nowoczesnym sporcie nie ma miejsca na kluby, które nie posiadają daleko rozwiniętej funkcji dyrektora sportowego. Niestety, jedna osoba nie jest w stanie znać się i ogarnąć wszystkiego, co jest związane z nowoczesnym funkcjonowaniem sportowego klubu.
Nie twierdzę, że brakowało nam konkretnie Adama Romańskiego jako dyrektora sportowego. Nie! Brakowało nam w ogóle takiej funkcji w klubie. Nie musi to być akurat Adrom. Myślę, że jest w Polsce kilku ciekawych kandydatów na to stanowisko. Bez wątpienia w nowym sezonie trzeba będzie coś z tym zrobić, bo nie wyobrażam sobie, że znów przez nasz klub przewiną się zupełnie przypadkowi koszykarze.
Pamiętacie Sarunasa Sakalauskasa? Miał zostać naszym trenerem zanim rozpoczęto rozmowy z Miglinieksem. Obecnie Sakalauskas został dyrektorem sportowym w Żalgirisie Kowno.
Podsumowanie.
Trzeba w końcu wyciągnąć wnioski i zacząć sezon z przytupem. Nie możemy już na starcie ligi gonić rywali w tabeli, bo jak pokazuje historia, taka metoda się nie sprawdza. To rywale powinni oglądać nasze plecy w tabeli. Potrzeba stabilności kadrowej. Nie można co rok budować całego zespołu od nowa, bo to stwarza ryzyko, że coś się nie powiedzie. Stabilność kadrowa równa się zatrzymaniu trzonu drużyny. Chris Booker, Paweł Leończyk, Mantas Cesnauskis i Adomaitis to powinny być priorytety na nowy sezon. Można jeszcze zastanawiać się nad Harisem czy Danielsem, ale dużo zależy też od tego, czy polski paszport dostanie Mantas.
Klub też będzie musiał sporo się napracować, aby znów wypełnić halę do ostatniego miejsca. Od blisko połowy sezonu na mecze przychodziło o wiele mniej kibiców niż w poprzednich latach. Nie jestem tym zaskoczony. Raz, że nie było wyniku sportowego, a dwa - kibice nie mieli zbytnio z kim się utożsamiać. Sam klub też nie zabiegał o kibiców. Wszyscy mówią, że jest kryzys, że kluby maja kłopoty, ale w tej całej gadaninie zapomniano, iż kryzys dotknął nie tylko kluby, ale także kibiców. Ceny biletów nie były adekwatne do poziomu jaki prezentowała drużyna na boisku. Inaczej mówiąc, klub będzie musiał naprawić błędy popełnione w rozgrywkach 2009/2010.
Mam nadzieje, że nowe rozgrywki przyniosą nam same pozytywne emocje. Jak pokazuje nasza historia, po słabszych chwilach przychodzi zawsze sezon lepszy. Oby ten następny był najlepszy w historii.
Tagi: czarni, sezon 2009/2010
skomentuj (1)
Jesteśmy już po Mistrzostwach. Niestety nie udało się awansować do półfinału, ale byliśmy tego najbliżej od kiedy jeździmy na MPKK. Pierwszy pojedynek z Kotwicą przegraliśmy o ile pamiętam 17 punktami. Następnie wygraliśmy z Koszalinem ponad 20 pkt. Dwa kolejne mecze to porażki jednym oczkiem z Sopotem i w meczu o awans z Prokomem...
Mimo tylko jednej wygranej widać postęp w naszej grze. Za rok MPKK wracają tam gdzie ich miejsce, czyli do Ostrowa Wielkopolskiego. Do tego czasu będziemy ostro trenować, aby w końcu zdobyć medal!
:)
Tagi: mpkk
skomentuj (0)
Jutro zaczynają się Mistrzostwa Klubów Kibica w Koszykówce. Po roku przerwy ekipa Czarnych wraca do rywalizacji. Grupę mamy trudną. Każdy mecz to derby.
- Koszalin
- Gdynia
- Sopot
- Kołobrzeg
Kadra Czarnych Słupsk na turniej: Radosław Grabowski, Ryszard Grajczak, Łukasz Pawełoszek, Łukasz Malek, Łukasz Łain, Karol Świetlik, Mateusz Rompalski i Przemysław Wawryk.
Rozkład jazdy wygląda tak:
piatek 23.04.2010
10.00 Kotwica-Czarni
11.00 Koszalin-Sopot
12.00 Kotwica-Gdynia
przerwa obiadowa
14.00 Czarni-Koszalin
15.00 Sopot-Gdynia
16.00 Kotwica-Koszalin
17.00 Czarni-Sopot
sobota 24.04.2009
10.00 Gdynia-Czarni
11.00 Kotwica-Sopot
12.00 Gdynia-Koszalin
Napewno damy z siebie wszystko na boisku. Jak będzie trzeba to poza nim też :)
Trzymajcie za nas kciuki!
Wiemy już na czym stoimy. Po sezonie zasadniczym zajęliśmy 8 miejsce. Mimo wygranej w ostatniej kolejce nie udało nam się wskoczyć na 7 pozycję, ani też spaść na miejsce 10, które dawałoby szanse na ominięcie Prokomu w Play Off. Niestety, ale mamy powtórkę z sezonu 2007/2008. Wtedy sezon był równie słaby, a walkę o Play Off przegraliśmy z Polpakiem Świecie. Teraz o Play Off będziemy walczyć z PBG Basketem Poznań. Trafiliśmy chyba najgorzej jak mogliśmy. PBG gra w tej fazie sezonu o wiele lepiej niż na początku. Mają zbilansowany skład i są nieobliczalni. Gra toczy się do dwóch wygranych.
Winnych tej sytuacji trzeba szukać na własnym podwórku. Stało się tak, przede wszystkim dlatego, że źle zbudowano skład już na początku sezonu. Chybione decyzje personalne i niezrozumiale długie oczekiwanie na zmiany kadrowe. Trzeba nazwać sprawę po imieniu. Znowu wydaliśmy grubą kasę w błoto. Nikt nie wyciągnął wniosków z poprzednich lat? Pewnie winni będą Ci, których już tutaj nie ma, czyli Miglinieks i zawodnicy, którzy się nie sprawdzili. Jelesijević, Joyce, Clark i Djappa...
Znowu powtarza się ten sam scenariusz. Podpisujemy zawodników bardzo późno. Czekamy do ostatniej chwili, aż zawodnik zejdzie z ceny. Następnie okazuje się, że nie bardzo już jest w czym wybierać i zaczyna się kombinowanie. Do tego nie przedłuża się starych kontraktów, tylko czeka na okazję do stycznia... Nie można było od początku sezonu zatrudnić Bookera i Leona? Kolejny raz przesadne oszczędzanie doprowadziło nas do słabego sezonu.
Nasz budżet na ten sezon to około 4 mln zł. Polpharma i AZS miały o blisko połowę mniej. Jednak tam z niczym nie zwlekano wieczność i włodarze tych klubów doskonale zdają sobie sprawę, że w niektórych przypadkach trzeba zapłacić więcej i szybciej. Czemu my nie mogliśmy podpisać Okafora, Reesa, Swansona czy Weedena? Nie było nas na to stać mając większy budżet niż Polpharma i AZS?
Jestem strasznie zawiedziony tym w co nasz klub się przeobraził. Z klubu z możliwościami i pomysłem na przyszłość, staliśmy się klubem, z którego ludzie drwią i nie traktują go poważnie. Tym sezonem Czarni stracili nie tylko możliwość walki o medale, ale co najważniejsze - stracili wielu kibiców. Bardzo ciężko będzie ich odzyskać, a ważne by pozyskiwać nowych. Tylko radykalne działania mogą ten stan rzeczy zmienić. W takiej sytuacji potrzebujemy rewolucji ideologiczno-organizacyjnej. Obecny sposób zarządzania klubem się nie sprawdził, zarówno w kwestii organizacyjnej, jak i przede wszystkim w kwestii sportowej.
Tagi: czarni
skomentuj (5)
Wraz z końcem sezonu pojawia się coraz więcej „życzeń” co do tego jak
kibice chcieliby, aby wyglądała ich drużyna. Jako, że ten sezon nie
jest dla nas najlepszy, ja również jestem bardziej myślami przy sezonie
2010/2011.
Budowę nowej drużyny trzeba oczywiście zacząć od
trenera. Póki co, naszym trenerem jest Dainius Adomaitis. Mam nadzieje,
że to właśnie Ado będzie tym trenerem jaki jest w Słupsku potrzebny.
Młody, ambitny, z pasją i chęcią do wyznaczania sobie nowych wyzwań. Do
tego Dainius jest w swojej ojczyźnie bardzo szanowaną postacią, mającą
wiele znajomości. A dowodem na to jak ważną osobą dla Litwinów jest
Adomaitis niech będzie wizyta kibiców Żalgirisu Kowno w Słupsku.
Jeżeli
nie uda się z Adomaitisem, to powinniśmy rozważyć kandydatury Jaki
Daneu czy też Zdravko Radulovica. Nasi byli zawodnicy. Świetni
rozgrywający. Daneu jest w Słowenii głównie asystentem. Nie prowadził
jeszcze zespołu sam. Radulović był już pierwszym. Prowadził między
innymi Cedevite Zagrzeb. Jeżeli nie oni, to przeprosiłbym się z Okornem
i dał mu zespół od początku. Każdy ma wady i zalety. Jednak
zdecydowanie wolę Gaspera Okorna niż kolejną wersję Podkowyrowa czy
Miglinieksa. Nie ma sensu „ładować się” w kolejną zagadkę.
Przez
ostatnie kilka tygodni obejrzałem wiele spotkań Euroligi i Pucharu
Europy. Większość drużyn gra koszykówkę bardzo nowoczesną. Dużo ruchu
na boisku w obronie i w ataku. Mnóstwo podań. Bardzo ważna jest
umiejętność gry bez piłki. I oczywiście gra z kontry. Na boisku nie ma
miejsca dla zawodników mających 210 cm i ważących 140 kg. Teraz liczy
się atletyzm i szybkość. Wyjątki można jednak znaleźć, np. Sofo w
Olympiakosie. W PLK w podobnym stylu gra Polpharma. Szybko, dużo podań
oraz umiejętność gry bez piłki. Niby to jest takie proste, jednak nie
każdy zawodnik potrafi do takiej gry się dostosować. Moim zdaniem wielu
polskich zawodników ma za niskie IQ koszykarskie, aby sprawdzać się w
takim systemie gry. Niestety nikt nie potrafił im tego wpajać na
treningach, kiedy dopiero uczyli się koszykówki. Teraz dla wielu jest
już za późno na naukę.
Polskich koszykarzy, którzy czują grę i
mają koszykarskie IQ ponad normę nie jest wielu. Do takiego grona, moim
zdaniem, należą w większości koszykarze „wychowani” za granicami
naszego kraju. Chyba nie muszę nikomu przypominać na jakim poziomie
jest szkolenie koszykarzy w Polsce. Niech za przykład posłużą Michał
Chyliński i Bartosz Bochno. Umiejętności motoryczne obu zawodników są
zgoła odmienne, a grają na podobnych pozycjach. Bochno jest typowym
zadaniowcem i graczem, który pewnego pułapu nie przeskoczy. Chyliński
wychowany na zachodzie, już kilka sezonów temu, kiedy grał w
Bydgoszczy, prezentował się o wiele korzystniej niż Bochno w jego
wieku.
Koszykarze którymi powinniśmy się interesować:
- Tomasz Kęsicki (środkowy) wychowanek AZS-u Lublin, jednak koszykówki uczył się w Hiszpanii, a potem we Włoszech.
-
Tomasz Nowakowski (środkowy) od 2007 jest zawodnikiem Olimpii Lublana,
z której jest obecnie wypożyczony do zespołu ligi słoweńskiej Luka
Koper.
- Piotr Stelmach (silny skrzydłowy) zaczynał w Spójni, potem Warka i studia w USA na uniwersytecie Mississippi St.
-
Aleksander Lichodzijewski (środkowy/skrzydłowy) urodzony w Słupsku w
1984. Koszykarskich szlifów nabierał w Belgii. Obecny sezon nie jest
dla niego najlepszy, ale mimo to jest reprezentantem tego kraju.
Posiada podwójne obywatelstwo. Thomas Kelati też w lidze belgijskiej
sobie nie radził, a w PLK jak grał - wszyscy widzieli.
-
Jarosław Mokros (silny skrzydłowy/niski skrzydłowy) młody, bo zaledwie
20 letni zawodnik. Mokros miał to szczęście, że trafił do Poloni 2011 i
na trenera Starcevica. Tam dostał niezłą bałkańską szkołę.
-
Bartosz Diduszko (obrońca/niski skrzydłowy) należy do bardzo wąskiego
grona zawodników wychowanych w kraju, którzy wybijają się ponad
przeciętność na tle innych polskich koszykarzy.
Specjalnie nie
wymieniłem Dardana Berishy czy Tomasza Śniega, bo zwyczajnie nie mamy
szans, aby pozyskać chociaż jednego z tej dwójki. Prokom, Anwil, Turów
czy nawet Polonia 2011(jeżeli wykupi dziką kartę) mają o wiele więcej
atutów niż my. Niestety.
Oczywiście zakładam, że uda nam się
zatrzymać w składzie Pawła Leończyka i Mantasa Cesnauskisa z polskim
paszportem. Wtedy będzie o wiele łatwiej budować drużynę. Leon i Mantas
powinni być priorytetami dla klubu.
Jeżeli chodzi o zawodników
zagranicznych, to najpierw bardzo dokładnie przyjrzałbym się tym
zawodnikom, którzy występują już w PLK:
- Jeremy Chappell
- Darrel Harris
- Omni Smith
- David Godbold
- Uros Duvnjak
- Thomas Mobley
- Salius Kuzminskas
- Lawrence Kinard
Bardzo
podoba mi się w tym sezonie Eddi Miller, ale on niestety jest już
zaklepany przez inny zespół na nowy sezon. I nie jest to Polonia Azbud.
Jak widać, można budowę nowego zespołu zacząć bardzo wcześnie…
Z
tych graczy, których wymieniłem, dobrze byłoby mieć w składzie
Chappella (jako combo guard/forward), Kuzminskasa lub Harrisa pod
koszem. Godbolda jako zmiennika albo i nawet startera na pozycji 3.
David Godbold jest moim zdaniem trochę niedoceniany. Po odejściu Lyoda
ze Stali, facet jest liderem Stalowej Woli. Jednak jego głównym atutem
nie jest gra w ataku, a gra w obronie. W czasie jego kariery NCAA w
Oklahoma Sooners, Godbold był zawodnikiem od krycia najlepszych
strzelców rywali. Ma też niezłe parcie na grę pod tablicami, mimo braku
centymetrów. Ostatnią naszą defensywną amerykańską „trójką” był ŚP.
John Richard Taylor. Stylem gry bardzo mi go przypomina…
Pozyskanie
Kuzminskasa byłoby łatwiejsze, gdyby zabiegał o niego Adomaitis. Jednak
mam tutaj dość spory dylemat. Uważam, że powinno się dać szansę
Bookerowi od początku sezonu. Gra u nas drugi sezon, ale żadnego nie
zaczynał jako nasz zawodnik. Myślę, że nie ma tutaj co oszczędzać,
tylko trzeba o niego walczyć tak samo jak o Leona i Mantasa. Jeżeli nie
on i nie Kuzminskas, to Darrel Harris. Podkoszowy zwierzak. Bardzo
silny zawodnik. Potrafi też „ukąsić” rzutem za 3. Gorzej z osobistymi,
ale to chyba jedyny minus w jego grze.
Gdyby jednak klub
zdecydował się na inny wariant i szukał zagranicznych graczy poza
Polską, to wymienię kilka nazwisk, które moim zdaniem powinny być w
naszym zasięgu:
- Corey McIntosh
(rozgrywający) miał udany
sezon w Bułgarii, gdzie był drugim podającym ligi. Obecnie gra we
francuskiej ProB i notuje blisko 6 asyst w meczu. Jednak jest on taki
trochę „Brazeltonowaty”
- Janar Talts
(silny skrzydłowy) to
Estończyk grający w Tartu Rock. Wygrał kilka sezonów temu konkurs
wsadów, jednak oprócz wsadów Talts bardzo dobrze zbiera i grozi rzutem
z dystansu. Taka większa wersja Tarmo Kikerpila, której nam kiedyś
brakowało. Bardzo interesujący zawodnik.
- Martynas Mazeika
(obrońca) to bardzo uzdolniony strzelecko zawodnik. Teraz jest w VEF
Riga, a wcześniej grywał w AEK-u Ateny, Telekomie Bonn czy nawet we
słodkiej Upei d’ Orlando. W tym sezonie już nie pogra, bo doznał
kontuzji. Mógłby stworzyć u nas super duet z Mantasem.
-
Derrick Low
(rozgrywający) - mój faworyt jeżeli chodzi o pozycję nr 1
w drużynie. Ten sezon spędza w Siualiai, a rok wcześniej grał w Rouen.
Bardzo szybki i dynamiczny. Ma fantastyczną skuteczność rzutów za 3,
blisko 50%. Na pozycji 1 i 5 nie możemy oszczędzać, a Derrick Low po
dobrym sezonie na Litwie może trochę kosztować. Jednak uważam, iż przy
dobrych wiatrach jest on do zgarnięcia. Przez fachowców z nbadrat.net
styl jego gry jest porównywany do stylu Steva Nasha.
- Scott Morrison (środkowy) to Kanadyjczyk grający tak jak Talts w Rock Tartu.
Warunkami fizycznymi przypomina Alexa Dunna. Typowa „5”. W lidze
estońskiej ma 62% skuteczności za 2. Natomiast w lidze Bałtyckiej jego
skuteczność to 73% w 20 spotkaniach. Wynik fenomenalny.
Gdyby
tak udało się coś z tego wybrać, mogłaby powstać bardzo ciekawa
drużyna. Mam nadzieje, że tegoroczny sezon ogórkowy w wykonaniu
Czarnych nie okaże się po raz kolejny ogórkiem kiszonym…
Co jakiś czas będę tworzył własną listę transferową z zawodnikami, którzy mogą w te wakacje być bardzo interesującym "kąskiem", nie tylko dla klubów PLK, ale także dla innych europejskich drużyn.